Kiedy pojawia się temat automatyzacji, nie zawsze jest to pozytywna rozmowa – szczególnie jeśli chodzi o możliwości dla ludzi.
Niezależnie od tego, czy chodzi o samochody autonomiczne, które najwyraźniej zagrażają miejscom pracy kierowców i pracowników logistyki, czy też pomysł samodzielnego skanowania kas w supermarketach odbierających pracę ciężko pracującym pracownikom, argumenty są dość dobrze przećwiczone.
Czy automatyzacja stworzy więcej miejsc pracy niż zniszczy?

Ale czy rzeczywiście tak jest automatyzacja jest tak destrukcyjny, jak się wydaje? Wręcz przeciwnie, jest to o wiele bardziej złożone. Oto dlaczego.
Niszczyć – czy tworzyć?
Jak wspomniano powyżej, dyskusje na temat automatyzacji często koncentrują się na potencjale ekspansji w tym sektorze w celu usuwania miejsc pracy, a nie ich dodawania. Systemy automatyczne, jak głosi teoria, wymagają znacznie mniej zasobów ludzkich do ich obsługi.
Przykładowo w sklepie z 10 kasami ręcznymi na jedną zmianę może pracować 10 kasjerów. Sklepowi z jednym stanowiskiem ręcznym i dziewięcioma automatycznymi zarzuca się, że zatrudnia jedynie dwóch lub trzech – jednego do obsługi stanowisk ręcznych i jednego do nadzoru stanowisk zautomatyzowanych.
Zapomina się jednak o istotnym fakcie: zautomatyzowane systemy również wymagają wiedzy i umiejętności, aby je utrzymać. Na poziomie komercyjnym prawdą jest, że firmom desperacko zależy na tym, aby osiągnąć cel jako pierwsze – a to wymaga personelu.
Na przykład w 2018 roku tak było ujawnił że start-up Aurora, start-up zajmujący się samochodami autonomicznymi, w ciągu zaledwie roku lub dwóch zwiększył zatrudnienie z garstki do około 150 osób. Takie firmy są zachęcane do rozwoju, a to znacząco przyczynia się do wzrostu poziomu zatrudnienia w branży.
Zmiana popytu na pracę
Zamiast przedstawiać dowody na twierdzenie, że automatyzacja powoduje niszczenie miejsc pracy, być może trafniejsze będzie stwierdzenie, że automatyzacja po prostu przesuwa popyt na pracę w innym kierunku.
rozwijający się świat automatyzacji prawdopodobnie w coraz większym stopniu będą potrzebne osoby posiadające umiejętności w zakresie inżynierii, kodowania i powiązanych usług, takich jak patentowanie i sprawy publiczne. To z kolei będzie wymagało wykształcenia i podjęcia pracy w zawodzie większej liczby osób posiadających tego rodzaju specjalistyczną wiedzę.
To tutaj rządy, sektor prywatny oraz instytucje badawcze i edukacyjne mogą odegrać swoją rolę. Finansowanie z departamentów rządowych to idealny sposób na wysłanie sygnału, że zapotrzebowanie na te umiejętności jest duże.
A uniwersytety takie jak Kettering oferują szanowaną ofertę tytuł magistra inżyniera komputerowego, można nadrobić zaległości nawet dzięki kursom online.
Krótko mówiąc, twierdzenie, że automatyzacja ma negatywny wpływ na miejsca pracy, jest dalekie od prawdy. W rzeczywistości automatyzacja nawiązuje do uświęconej tradycją wielu innych przełomowych zjawisk i po prostu przeorientowuje gospodarkę w kierunku czegoś nowego i nowatorskiego.
Z biegiem czasu do organizacji i instytucji będzie należało upewnienie się, że odpowiednio reagują na nowy świat zautomatyzowanych systemów, zapewniając odpowiednie umiejętności i szkolenia.